Wywiad z Dominiką – weteranką medycyny ogólnej z Bratysławy i Koszyc

Dominika obecnie jest studentką na czwartym roku medycyny ogólnej w Koszycach, jednak poprzednie trzy lata spędziła ucząc się w Bratysławie.

Zapytaliśmy ją jakie są główne różnice pomiędzy studiowaniem w Koszycach a w Bratysławie, takie jak program nauczania, dojazd z Polski czy egzaminy wstępne.

Serdecznie dziękujemy Dominice za to, że poświęciła dla nas czas aby odpowiedzieć na często zadawane pytania o studiach na Słowacji. Mamy nadzieję, że znajdziecie państwo w tekście odpowiedzi na pytania. Życzymy przyjemnej lektury!


Czy możesz powiedzieć kilka słów o sobie? Gdzie się uczyłaś i gdzie teraz studiujesz?

Mam na imię Dominika, mam 22 lata, rocznikowo 23. Jestem z Warszawy, tam się urodziłam i mieszkałam 19 lat. Aktualnie jestem na 4-tym roku kierunku lekarskiego, gdzie studiuję po angielsku. 3 lata studiowałam w Bratysławie, a od roku jestem w Koszycach i tutaj planuję skończyć studia. A jeżeli chodzi o Polskę, to chodziłam do liceum z rozszerzonymi biologią, chemią i fizyką. Zdawałam maturę rozszerzoną z biologii i chemii. Dostałam się również na polskie uniwersytety, również na warszawski uniwersytet medyczny.

W jaki sposób studiowanie za granicą wzbogaca twoje życie? Jakie korzyści mają Polscy studenci?

Jak już wspominałam, dostałam się na uniwersytety w Polsce, a szczególnie w Warszawie, gdzie najbardziej mi zależało. Ostatecznie zdecydowałam się na studiowanie w Bratysławie. Uznałam, że będzie to dla mnie przygoda. Moja koleżanka, która studiowała w Danii zachwalała studiowanie za granicą, mówiąc, że przeżyję coś ciekawego. Na pewno będę inną osobą po tych studiach niż jakbym mieszkała w Warszawie z moimi rodzicami. Mam teraz znajomych z całego świata i z różnych kultur co jest wielkim plusem. W Bratysławie miałam w grupie Japończyka, Niemca i Brazylijczyka. W innych okolicznościach trudno jest poznać tyle osób z różnych krajów.

Wcześniej już dobrze mówiłam po angielsku, ale nie znałam aż tak dobrze terminologii medycznej. Teraz studiując po angielsku wiem, że będę mieć większe możliwości po tych studiach. Do Stanów Zjednoczonych nie trzeba nostryfikacji dyplomu, wystarczy zdać USMLE i rezydenturę zrobić tam. Nawet jak nie chce się jechać do USA to medyczny angielski zawsze się przyda, bo najlepsze książki, najnowsze badania czy konferencje zawsze są po angielsku. Dodatkowo nauka języka słowackiego to również coś przydatnego.

Mieszkanie w innym państwie to również ciekawe doświadczenie, Słowacja jest blisko Polski, ale różnice jednak istnieją. Jestem teraz bardziej samodzielna, rodzice dają mi pieniądze na życie, ale jednak mieszkam sama w obcym kraju, gdzie o wszystko muszę zadbać sama. Dorosłam bardziej niż gdybym dalej mieszkała w domu rodzinnym.

Dlaczego zdecydowałaś się na studiowanie w Bratysławie?

Na początku miał być to plan B gdybym nie dostała się nigdzie w Polsce. Stresowałam się maturą i nie wiedząc jak pójdzie zdecydowałam z moją mamą, że nie chcę stracić tego roku. Wiem, że niektórzy robią rok przerwy żeby nauczyć się do poprawki i nie mówię że to jest źle, ale chciałam po prostu iść na studia. Nie wiedziałam czy następna matura znowu będzie jakaś trudna czy dziwna i znowu stracę następny rok. Same studia są dość długie, a potem jeszcze dochodzi specjalizacja, dlatego nie chciałam tracić roku. Pamiętam, że z moją mamą znalazłyśmy opcję studiowania w Bratysławie miesiąc przed maturą. Gdyby mi się nie udało w Polsce to i tak zaczęłabym te studia medyczne, a dzięki temu mniej się stresowałam na maturze.

Egzamin wstępny miałam w czerwcu, kiedy nie znałam jeszcze moich wyników z matury. Wiedziałam, że się dostałam zanim poznałam wyniki matury. Nastawiłam się psychicznie na studiowanie w Bratysławie, zaczęłam inaczej o tym myśleć – że przeżyję przygodę. Kiedy pojechałam pierwszy raz do Bratysławy na egzamin wstępny to zauroczyłam się tym miastem. Później dostałam wyniki z matur, które były całkiem dobre, ale zawsze mogłyby być lepsze. W końcu dostałam się do Polski, ale zdecydowałam że jednak wolę Bratysławę i tam właśnie poszłam.

Jaki tam jest poziom nauczania?

Moim zdaniem jest to wysoki poziom, nie jest to droga na skróty. W Bratysławie egzaminy składają się z kilku części, zazwyczaj dwóch – pisemnej i ustnej. Z niektórych przedmiotów są trzy egzaminy – pisemny, praktyczny i dopiero ustny. Mamy tylko trzy podejścia do egzaminu, więc ten poziom jest dość wysoki.

Najlepsze materiały do nauki są po angielsku, takie jak medyczne strony internetowe, kanały na YouTube, czy książki które są bardzo pomocne. Część jest tłumaczona na język polski, ale nie wszystko. My już znamy terminologię, więc korzystamy tych z materiałów co studenci w ameryce.

Co zdecydowało o tym, że przeniosłaś się do Koszyc?

W Bratysławie były już osoby które przeniosły się do Koszyc. Zazwyczaj były to osoby które miały problem z którymś przedmiotem czy egzaminem, dlatego musiały się przenieść aby kontynuować studia. W moim przypadku zdałam każdy egzamin i zaliczyłam wszystkie przedmioty. Jednak jak już wspomniałam, w Bratysławie są egzaminy ustne, które ze względu na stres były dla mnie koszmarem. Niektórzy lubią egzaminy ustne i lepiej sobie na nich radzą, są pewne siebie i potrafią nawiązać kontakt z egzaminatorem. Stresowałam się również podczas matury ustnej z polskiego, nawet bardziej niż na egzaminach z biologii czy chemii. Mimo przygotowania egzaminy ustne były dla mnie ogromnym stresem. Były takie egzaminy gdzie dzień przed zapłakana nie chciałam tam iść. Zrozumiałam że nie może tak dalej być. W Koszycach również są egzaminy ustne, ale jest ich znacznie mniej na korzyść pisemnych. W sesji letniej będę mieć  7 egzaminów i tylko 2 z nich są ustne. W Bratysławie myślę że wszystkie 7 byłyby ustne.

Drugim powodem który pomógł mi w decyzji było zamknięcie połączenia lotniczego z Warszawy do Bratysławy. Już wcześniej myślałam nad przenosinami, ale że dojazd był  dobry planowałam dalej studiować w Bratysławie. Uznałam jednak, że zmiana lotów jest znakiem do zmiany. Z Warszawy do Koszyc samoloty latają czasami dwa razy dziennie.

Co sądzisz o studiowaniu w Koszycach, oraz czym różnią się one od studiów w Bratysławie?

W punktach porównam plusy Koszyc i plusy Bratysławy:

  • Bratysława to stolica państwa i piękne miasto, większe i nowocześniejsze niż Koszyce. Bardzo szybko się rozwija i zmienia na lepsze. Do Koszyc przeniosłam się we wrześniu, ale ostatnio byłam na weekend w Bratysławie i zobaczyłam dużo zmian.
  • W Koszycach uczelnia jest nowsza i ma lepszy sprzęt. Ta w Bratysławie w tym roku obchodziła setne urodziny, chociaż jest teraz remontowana.
  • W Koszycach pisaliśmy testy na tabletach, a w Bratysławie na kartkach albo na komputerach, które nie były najnowsze.
  • W Bratysławie czesne jest trochę niższe ale trzeba zapłacić całą kwotę co było trochę problematyczne. Natomiast w Koszycach mimo że jest wyższe, to można je rozłożyć na pół.
  • W Bratysławie nie ma obowiązkowych wykładów, a w Koszycach zależy to od przedmiotu – niektóre nie mają obowiązkowych wykładów i są przedmioty z których trzeba miec 100% obecności. Rozumiem że frekwencja byłaby niska gdyby wykłady nie były obowiązkowe. Osobiście nie podoba mi się zmuszanie do chodzenia na nie, bo ja jestem samoukiem i wiem że i tak w domu otworzę książkę i sama będę się uczyć.
  • W Bratysławie nie ma surowych blokad przedmiotów tak jak w Koszycach. Za każdy zdany egzamin czy przedmiot dostajemy punkty, które tutaj nazywają krediti. Trzeba zdobyć określoną ich ilość aby przejść na następny rok. W Bratysławie niektóre przedmioty blokują inne, dla przykładu jeśli ktoś nie zdał egzaminu z anatomii to nie może podejść do egzaminu z fizjologii. Może jednak dalej chodzić na zajęcia, a jak już zda egzamin z anatomii to następnego dnia może mieć już egzamin z fizjologii. W Koszycach jest trochę inaczej, bo z niezdanej fizjologii nie można nawet chodzić na zajęcia z fizjologii – trzeba czekać rok żeby zacząć chodzić na zajęcia. Jest to jednak bardziej surowe.
  • Plusy Koszyc, to dobrze wyposażona biblioteka. Nie trzeba kupować własnych książek, bo uczelnia je sama zapewnia. W Bratysławie jednak jest mało książek po angielsku, więc ludzie zazwyczaj kupowali własne, a te były bardzo drogie.
  • Drugi plus to więcej egzaminów pisemnych. Egzaminy które miałam na 4-tym roku były z jedną poprawną odpowiedzią. W Bratysławie były one z wielokrotnym wyborem, wszystkie mogły być dobre albo żadna. Były one trudniejsze do zdania jeśli nie znało się wszystkich dobrych odpowiedzi.
  • W Koszycach zajęcia są krótsze i trwają one 1,5 albo 2 godziny, ale mimo to czas ten jest bardziej wykorzystany i więcej mamy z tych zajęć. W Bratysławie trwały one od 8 do 13:30 przez co były bardzo rozciągnięte, pod koniec ludzie się już nie skupiali.
  • W Koszycach jest mniej jeżdżenia między szpitalami. Są tu dwa główne szpitale – nowy szpital i stary szpital. Nowe grupy są w innych ale zazwyczaj są to te dwa szpitale, które nie są od siebie daleko, około 12 minut. W Bratysławie jest więcej szpitali, więc trzeba jeździć z jednego końca miasta na drugi. Jedne zajęcia można mieć w jednym, a za kilka minut trzeba być na drugim końcu miasta.
  • W Koszycach w nowym szpitalu jest szatnia, każdy ma swoją szafkę zamykaną na kluczyk. Można zostawić tam swoje rzeczy i nie martwić się że coś zginie. W Bratysławie są szatnie dla studentów w szpitalach, ale nie ma zamykanej szafki więc trzeba te rzeczy zostawić na widoku. Trzeba nosić ze sobą pieniądze i dokumenty, bo ktoś może tam wejść i to zabrać.
  • W Koszycach podoba mi się obecność profesjonalnej kawiarni na uczelni, a na dole można kupić kawę czy gorącą czekoladę. W Bratysławie są tylko starsze automaty. Nie było kawiarni tylko stołówka, ale ludzie tam raczej nie chodzili. Nie było tam kawy czy czegoś żeby się napić między zajęciami.
  • W Koszycach jest możliwość powtórzenia roku, więc gdyby ktoś miał problem z jakimś przedmiotem, problemy w rodzinie czy wydarzyło się coś innego, to może powtórzyć ten rok. W Bratysławie od dwóch lat nie ma takiej możliwości. Jak nie zaliczy się jakiegoś przedmiotu, to się odpada.
  • W Koszycach jest możliwość dobrania sobie przedmiotów. Gdybym chciała to mogę sobie wziąć nawet przedmioty z piątego roku nawet jeśli jestem na czwartym. Można stworzyć sobie plan lekcji samemu i znam osoby z czwartego roku, które wcześniej zdawały dermatologię czy diagnostykę i mają teraz łatwiej bo pozbyły się tych zapychaczy i mogą się skupić na neurologii. Jak ktoś wie że może mieć problem problem ze zdobyciem odpowiedniej ilości punktów, to w Koszycach może dobrać jakieś przedmioty z następnego roku albo z listy dodatkowych przedmiotów aby zdobyć więcej punktów. W Bratysławie każdy ma z góry ustalone przedmioty i nie ma możliwości dobrania sobie innych.
  • W Koszycach jest trochę inaczej z transferami, bo jeśli zdobędzie się tą określoną liczbę punktów a nie zda się jakiego egzaminu to wtedy można wziąć transfer tego przedmiotu na kolejny rok. Nie ma określonego czasu, więc jeśli zda się inne przedmioty to można wziąć transfer nawet na kilka lat do przodu. W Bratysławie jeżeli w drugim roku jest fizjologia, ktoś sobie wziął transfer na trzeci rok to wtedy musi zdać tą fizjologię do końca sesji letniej na trzecim roku. Jeśli tego nie zda, to nawet jeśli zda inne przedmioty to wylatuje.
  • Plan zajęć jest podobny, są te same przedmioty. Są jednak drobne różnice w programie, przykładowo w Bratysławie przedmiot trwał dłużej dwa semestry, a w Koszycach jeden. Są też przedmioty które w Bratysławie nie istniały, więc musiałam je nadrobić w Koszycach.

Gdzie jest więcej Polskich studentów – w Koszycach czy Bratysławie?

Nie wiem gdzie jest więcej polskich studentów. Na moim pierwszym roku w Bratysławie było bardzo dużo osób z Polski, wydaje mi się że nawet 50-60. Później ta liczba się zmniejszyła, część osób przeniosła się do Polski, część nie zdała egzaminów, inni zrezygnowali sami.

W Koszycach również jest dużo Polaków. Kiedy jestem na uczelni w kawiarni to słyszę ludzi rozmawiających po polsku. Jestem tutaj nowa i nie znam wszystkich ludzi z tego roku, więc ciężko mi powiedzieć gdzie jest ich więcej.

Czy masz jakieś porady dla nowych kandydatów związane z przygotowaniem na egzamin wstępny w Koszycach lub w Bratysławie?

Miałam dwa egzaminy wstępne. Pierwszy był do Bratysławy który miałam w czerwcu po tym jak napisałam maturę. Drugi egzamin pisałam w poprzednie wakacje kiedy przenosiłam się do Koszyc.

Do Bratysławy uczyłam się z poprzednich pytań których było 1000. Myślę że teraz jest ich więcej, chyba 3000. Do Koszyc pytań było 1200. Za pierwszym razem nie wiedziałam do końca jak to wygląda, bo chłopak który pomagał mi w rekrutacji mówił, że nie może mnie zapewnić że będą te same pytania więc ja przerabiałam pytania z zeszłych lat. Nie chciałam żeby to było kucie na pamięć, więc jeśli czegoś nie wiedziałam to uczyłam się z internetu i w specjalnym zeszycie robiłam notatki. Uczyłam się wtedy około dwa tygodnie.

Jeżeli chodzi o Koszyce to w sumie mało się uczyłam. Po trzech latach studiów mam już większą wprawę w zapamiętywaniu pewnych rzeczy gdy je raz przeczytam. Pytania z biologii do Koszyc miały wiele pytań z fizjologii, a że miałam fizjologię i zdałam egzamin to nie patrząc na odpowiedzi już je znałam.

Jeżeli miałabym poradzić jak się przygotować, ty myślę że nie warto tracić czasu na taką naukę jak ja się uczyłam do Bratysławy. Pytania będą takie same lub podobne. Mogą być pomieszane, bo w książce jest 8 odpowiedzi a na egzaminie wybiorą 4. Nie będzie to nic innego, więc najlepiej nauczyć się na pamięć tych pytań. Są też aplikacje które wyświetlają przypadkowe odpowiedzi i można ćwiczyć w ten sposób. W Bratysławie były pytania z obliczeniami i nawet nie zmienili liczb, więc nawet nie marnowałam czasu na obliczenia. Do Koszyc z góry mówią jaki procent trzeba zdobyć aby się dostać. Do Bratysławy to zależy od wyników innych, nie wiadomo jaki wynik wystarczy. Dopiero po egzaminie ogłaszają próg.

Czy język słowacki jest trudny do nauki?

Jeżeli chodzi o naukę języka słowackiego to w Bratysławie miałam 5 semestrów słowackiego, choć wiem że nowe roczniki będą mieć 4 semestry. Nasza grupa była mieszana, nie było oddzielnej dla Słowaków i innej dla Polaków l. Właśnie w tej grupie był Brazylijczyk i Japończyk dla których było to ciężkie. Obie grupy na tym traciły, bo my Polacy więcej byśmy się nauczyli w oddzielnej grupie. Szybko przerabialiśmy materiał, przez co się później nudziliśmy. Szczególnie na początku kiedy odmienialśmy czasownik “być” co jest prawie jak po polsku. Na początku było to nudne, a nie słowianie też na tym tracili, bo przez nudę trochę im przeszkadzaliśmy. Na pewno Polacy mają łatwiej żeby się nauczyć słowackiego, ale to i tak zależy głównie od chęci. Znam osoby które są na czwartym roku a wciąż mówią po polsku. Nawet się nie starają i podstawy, które mogliby już mówić po słowacku dalej mówią po polsku.

Moim zdaniem ortografia słowacka jest bardzo ciężka. Litery “y” i “i” czyta się po prostu jako “i”, więc trzeba wiedzieć jak to napisać, bo ze słuchu czyta się tak samo. Są też długie i krótkie litery, które są problematyczne, ale trzeba się tego nauczyć. Jest też różnica w wymowie “h” i “ch” co sprawia mi problem żeby ją usłyszeć. Jeżeli jakiś Słowak stara się mi wytłumaczyć różnicę i mówi to wyraźnie, to słychać że “h” jest ostrzejsze. Jak mówią szybko to wtedy brzmi to dla mnie identycznie. Koledzy z pracy mojej znajomej Słowaczki, która pracuje w Warszawie, kiedy mówią do niej “ahoj” to mówią to z “ch” a nie z “h”. Dla Polaków nie jest to aż tak słyszalne.

Dużo jest stron i książek dla początkujących, ale jeśli chodzi o bardziej zaawansowany poziom, to jest mało materiału do nauki. Są plany wydania książki na poziomie C1 i C2, ale od wielu lat to mówią i dalej nie wiadomo kiedy. Najlepiej po prostu jak najwięcej mówić po słowacku. Ja próbuję, ale gdy Słowacy słyszą mój akcent to od razu zaczynają mówić po angielsku. Niestety nie mam wielu znajomych Słowaków, a rozmowy w sklepie jednak nie są zaawansowane. Oni głównie studiują po słowacku, a którzy studiują po angielsku jest mało. Są to głównie ci, którzy nie dostali się po słowacku, albo uczęszczali do szkoły dwujęzycznej. Jeśli ma się znajomych Słowaków i z nimi rozmawia w ich języku, to dużo łatwiej się go uczy. Ja więcej rozumiem niż sama potrafię powiedzieć. Gdy mam zajęcia w szpitalach to mało pacjentów mówi po angielsku, bo są to głównie osoby starsze. Niektórzy lekarze prowadzący tłumaczą nam co oni mówią, ale zdarza się że nas zostawią samych z pacjentem. Musimy wtedy mówić po słowacku, zrobić z nim wywiad i później przetłumaczyć na angielski kolegom z grupy którzy nie mówią po słowacku.

Jakie są twoje plany po ukończeniu studiów?

Jeszcze nie wiem w 100%. Wszystko zależy od specjalizacji, którą będę chciała wybrać. W Polsce na wiele nie ma miejsc albo jest ich bardzo mało. Jeżeli zdecydowałabym o psychiatrii to w Polsce jest niemało miejsc i mogłabym wrócić do Warszawy. Teraz myślę o endokrynologii i ciężko się tam dostać, więc myślę o powrocie do Bratysławy. Po ukończeniu specjalizacji chciałabym mieć swój własny gabinet i być swoim własnym szefem. W bardzo dalekiej przyszłości chciałabym zrobić doktorat.

Jeżeli ktoś po ukończeniu studiów na Słowacji chciałby wrócić do Polski to nie musi robić 13-miesięcznego stażu. Studia te trwają 6 lat, a ostatni rok liczy się jako staż. Jeżeli ktoś chce się dostać na specjalizację w Polscem to musi napisać LEK, a jak nie to dalej ma pełne prawo wykonywania zawodu nawet bez LEK-u.

Kierunek lekarsko-dentystyczny w Polsce trwa 5 lat, ale potem jest 13-miesięczny staż. Na Słowacji studia trwają 6 lat, ale potem nie trzeba robić stażu. Nie trzeba też zdawać egzaminu lekarsko-dentystycznego aby otrzymać prawa do wykonywania zawodu. W przypadku dentystów, to nie każdy chce robić specjalizację, więc jest to dla nich łatwiejsze.

Czas na działanie!

Dołącz do setek studentów z Polski zapisując się na studia medyczne na Słowacji! Pytania prosimy wysłać na naszą skrzynkę e-mail – info@medycynaslowacja.pl bądź do nas zadzwonić na +48 881 755 375. Każdy dzień przybliża nas do pierwszych egzaminów wstępnych, więc zwlekać nie warto.